O mnie

Moje zdjęcie
Zaczytałam się do granic możliwości, Zaczytałam się zapominając o czasie. Zaczytałam się do tego stopnia, że sama zaczęłam pisać... Aby pisanie było MOJE stworzyłam własny gatunek literacki: mamuśka fiction. Jest to fantastyka literacka oparta o wydarzenia rozgrywające się w realnym miejscu i których bohaterem jest (nie)zwykła matka, Mamuśką zwana. Czyżby moje alter ego? Agata Christie powiedziała niegdyś, że zmywanie naczyń jest zajęciem tak głupim, że natychmiast rodzi w niej myśli o zabójstwie. Ja zaczęłam chodzić na długie spacery z niemowlakiem...

piątek, 8 listopada 2019

Niejakiego wodnika edukacyjne perturbacje

Uwielbiam spacery krótko po tym, jak przestanie padać deszcz. Bez względu na porę roku powietrze jest wtedy czyste i świeże. Aż chce się wdychać go dwa razy więcej niż zwykle, bez obaw, że smog podziurawi płuca.
Właśnie pokonywałam ostry zakręt na polnej ścieżce, gdy usłyszałam:
- Auuu!!! Nie po palcach!
- Przepraszam najmocniej - odpowiedziałam odruchowo, nie oglądając się nawet za siebie. Dopiero po paru krokach, dotarło do mnie, że coś tu nie gra. Odwróciłam się gwałtownie. Nikogo jednak nie zobaczyłam. Potrząsnęłam głową, utwierdzając się w przekonaniu, że zmęczenie po kolejnej nieprzespanej nocy (znowu te parszywe kolki!) wywołuje majaki.
No cóż da się z tym żyć. Byle się ludziom nie przyznawać i nie rozmawiać w tłumie z niewidzialnym przyjacielem.

piątek, 1 listopada 2019

Nie taki czarodziej straszny, jak go malują

Kiedy kupowałam wózek z drugiej ręki wiedziałam, że nie będzie idealny, a jego amortyzatory pozostawią wiele do życzenia. Nie miałam jednak świadomości, że każdy spacer po ścieżkach leśnych stanie się symulacją pralki dla mojego dwumiesięcznego dziecka. Jeśli w przyszłości zdecyduje się ono pracować w sklepie z artykułami AGD, to ja będę ponosić za to odpowiedzialność.
Tyle więc na ile mogę staram się wybierać trasy najmniej wstrząsogenne. Tym razem jednak zostały mi rzucone kłody pod nogi.

piątek, 25 października 2019

Dzik jest dziki, dzik jest zły

Od niespełna miesiąca dzień w dzień, niezależnie od pogody, spaceruję po pobliskim lesie, trzymając kurczowo uchwyt wózka, w którym spokojnie śpi niemowlę.
Tym razem pogoda zdecydowanie zasługiwała na miano "tych zachęcających" do spędzenia czasu poza domem. Skoro i tak nie śpię po nocach i funkcjonuję na autopilocie, to chociaż nawdycham się świeżego powietrza, zaakcentowanego nutą gnijących, opadłych z drzew liści.
- Spij moje kochane dziecię, bo mamę trafi szlag. I będzie cię tulić pół nocy, albo dwie, aż padnie na ziemię jak długa oh yeah - szłam śpiewając naprędce wymyśloną kołysankę. Skoro mały i tak nic jeszcze nie rozumie, jakość artystyczna tekstu nie powinna spowodować negatywnych konsekwencji rozwojowych.

Niejakiego wodnika edukacyjne perturbacje

Uwielbiam spacery krótko po tym, jak przestanie padać deszcz. Bez względu na porę roku powietrze jest wtedy czyste i świeże. Aż chce się wdy...